Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry Potter. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Coś nam nie wyszło... cz. II

     Chłopak w blond włosach i stalowych tęczówkach, które wręcz zamrażały wszystko w okół biegł korytarzami tak zawiłymi jak labirynt. Jednak te lata spędzone, za murami tego mrocznego zamku nauczyły go tych zakrętów na pamięć. Dobrze wiedział gdzie szukać, osoby która skradła jego skamieniałe serce, osoby ns której zależy mu bardziej niż na własnym życiu, osoby którą tak bardzo skrzywdził.  Jedna samotna łza spłynęła po jego bladym poliku, delikatnie mieniła się rozgrzanym świetle świec wiszących na ścianach. Jednym szybkim ruchem, starł ją, swoją dłonią. W korytarzu odbijał się rytmiczny stukot jego butów. Biegł po schodach wspierając się balustrady, tak bardzo chciał być znowu blisko niej. Wyszedł na samym czubku wieży astronomicznej. Powietrze przesiąknięte było mrozem, chociaż śnieg tu nie docierał. Jakiś spłoszony szczur uciekł przed nim w zakamarki  murów. 
-Po co tu przyszedłeś? Chcesz mnie zranić jeszcze bardziej?-Wydusiła z siebie drobna dziewczyna siedząca kilka metrów dalej na zmrożonej podłodze.
    Jednak Draco milczał. Stał tam po prostu patrząc się na tył jej pleców i tą burzę ognistych loków. Nie wiedział co zrobić. Każda z czynności, która przychodziła mu do głowy, nie była na tyle dobra. Ścisnął jeszcze bardziej srebrny przedmiot, który był w jego kieszeni. Przypominał mu o uczuciu, które rozrywało go od środka.
    Dziewczyna nagle wstała i podbiegła do niego bliżej, jej oczy kipiały wściekłością.
-Czego kurwa chcesz?! WYNOŚ SIĘ STĄD! NIE CHCE CIĘ WIĘCEJ WIDZIEĆ!-Krzyczała płacząc jednocześnie.
 -Kocham cię.-Odpowiedział po chwili.
    Dziewczyna nic nie odpowiedziała, ale z jej oczu popłynął potok łez zalewający jej otwarte usta.Przed oczami miała obraz jej płonącego domu. Czuła, ze jej serce zaczyna ją od środka zatruwać.
-KOCHAM CIĘ ROZUMIESZ?! Kochałem cię wczoraj, kocham dzisiaj i będę kochał jutro! Przepraszam za to, że raniłem cię tyle razy. Przepraszam, że nie doceniałem twojej miłości. Przepraszam, ze na Ciebie nie zasługuję...
    Chłopak wpił się  namiętnie w jej usta. Poczuł gorące dłonie na swojej lodowatej szyi. Ich pocałunek był głęboki i czuły, ich języki tonęły we łzach obojga.
-Nigdy Cię nie opuszczę.. Słyszysz?-Krzyknął zdyszany Dracon, gdy oderwali się od siebie. Hermiona tylko  pokiwała twierdzą głową i wtuliła się w jego tors. Usiedli opierając się o betonowy słup i patrzyli na otulony białym płaszczem Hogwart. Minęła godzina, a oni nadal siedzieli w ciszy, wtulając się do siebie. Ich oddechy się mieszały, dzieląc się własnym ciepłem z drugą osobą.
-Myślisz, że będziemy kiedyś szczęśliwi?- Spytała gryfonka sięgając po butelkę Whiskey, która leżała w rogu.
-Będziemy, obiecuję.-Odpowiedział po chwili myślenia.
      Blondyn włożył rękę do kieszeni i zaczął nerwowo obracać przedmiot w dłoniach.
-Hermiona.. wiem, że to nieodpowiedni moment, ale mam dla ciebie prezent na święta.
-Mówiłeś, ze nienawidzisz świąt?-Zdziwiła się brunetka
-Ale ty je uwielbiasz...
    Ślizgon wyjął z kieszeni mały przedmiot, który zalśnił w promieniach księżyca. Był to srebrny naszyjnik w kształcie serca przełamanego na pół. Na jednej części był napis ,,Hermiona" i malutki czerwony rubin, a na drugiej ,,Draco" wraz ze szmaragdowym kamieniem.
    Nie czekając na jej reakcję założył jej na szyję wisiorek z zielonym zdobieniem, a samemu ubrał z imieniem wybranki.
-Żebyś pamiętała, że jesteś dla mnie ważna. 
-Mój prezent dla ciebie się spalił pod choinką.-Powiedziała smutno.
-Nic nie szkodzi skarbie.-Odparł ciepło chłopak ocierając kolejne łzy z jej policzków.
   Jednak Hermiona wyciągnęła z kieszeni swoją różdżkę. Chwyciła dłoń ukochanego i przyłożyła patyk do jego nadgarstka, wypowiadając dziwne słowa w łacinie. Nagle chłopak zawył z bólu, a na jego ręce pojawił się czerwony, palący napis, któy po chwili się ostudził i zmienił na czarny.
,,Dopóki śmierć nas nie rozłączy"
    Po chwili Granger zrobiła to samo ze swoją dłonią. 
-Dziękuję..-Wyszeptał do jej ucha pomimo okropnego bólu, który wywołał tatuaż.
    Oboje kochanków zaczęło pić Ognistą Whiskey, dal wpatrywali się w rozgwieżdżone niebo.
-Nie tak wyobrażałem sobie święta..-Zaśmiał się ponuro Draco.
-Ja też..-Westchnęła dziewczyna.

______
HEJ! Powracam do was! Mam nadzieję, że się cieszycie! :*

BŁAAAGAM O KOMENTARZE, BO NW CZY PISAĆ DALEJ!

piątek, 12 kwietnia 2013

Coś nam nie wyszło... Cz.I

Co byś zrobił, gdybym Ci powiedział, że cię nienawidzę?
Co byś zrobił, gdyby Twoje życie wisiało na włosku?
Co byś powiedział, gdybym Ci powiedział, że Cię nienawidzę?
Okręć się liną wokół własnej głowy i patrz
Jak podejmujesz lot. ~Hollywood Undead

    Dni w Hogwarcie powoli mijał, a święta coraz bardziej się zbliżały. Śnieg nie ustępował, ani na centymetr. Ogromna puchowa pokrywa była wszechobecna. Szkoła świeciła pustkami, jedynymi osobami które zostały byli Draco, Hermiona i jeszcze jakiś puchon z czwartego roku. Gryfonka spędzała całe dnie z Malofy'em. Od tamtego wieczoru, ani razu nie wspomniała o dręczących je wyrzutach do chłopaka. Go też jakoś dobitnie to nie interesowało, zachowywał się tak, jakby nie słyszał jej słów, co jeszcze bardziej ją denerwowało. Dziewczyna obiecała sobie, że jeszcze z nim o tym porozmawia. Nie łatwo będzie mu się wymigać z tego. Na razie jednak postanowiła się skupić na innym jej postanowieniu, bowiem chciała, by tegoroczne Boże Narodzenie, było wspaniałe. Pomimo tych wszystkich wstrętnych wydarzeń, które ostatnio ją spotykały. Potrzebowała czegoś normalnego, co dało by jej poczucie bezpieczeństwa. Chciała poczuć tą zimową magię, którą zna z dzieciństwa. Codziennie przed snem wspominała święta w domu z jej rodzicami. Niestety nigdy nie będzie mogła, tego z nimi powtórzyć, to chociaż postara się ukazać to piękno ,,jej chłopakowi". Na jej szczęście, Draco dzisiaj zniknął na cały dzień, dało jej to szanse na odpowiednie przygotowania. On nic nie wiedział o jej planach, miała to być dla niego niespodzianka. Gryfonka wiedziała, ze nigdy nie przeżył jeszcze prawdziwych świąt. Właśnie stroiła wysoką choinkę, którą przyniósł dla niej Hagrid, zaraz po śniadaniu. To była jedyna rzecz, którą mogła zrobić, by było tu jakoś bardziej świątecznie. Ozdabiała ją dobrą godzinę, każda bomba miała swoje idealnie wycyrklowane miejsce. Całość była czerwono--srebrna, dziewczyna stwierdziła, że to będzie idealne połączenie. Nadal zastanawiała się gdzie zniknął Draco, codziennie przesiadywali razem w jego dormitorium, a teraz nagle chłopaka nigdzie nie ma. Czas mijał bardzo powoli, na dworze zrobiło się już ciemno. Godziny mijały, a go nadal nie było. Hermiona czekała uparcie na skórzanym fotelu i wpatrywała się usilnie w wejście, jakby jej wzrok miał  w czymś pomóc, jakoś go przywołać. Czuła zdenerwowanie, które się nasilało. W tym momencie była już wściekła, czuła, że cała jej praca nad ozdobieniem tego cholernego, smętnego pomieszczenia, była bezcelowa.  Gdy jej cała nadzieja na spędzenie jakoś przyjemnie tych świąt. Nagle zza przejścia wyszedł chłopak. W białej koszulki niedbale narzuconej na ciało,  z kilkoma górnymi guzikami odpiętymi. Jedną rękę miał włożoną w kieszeń u czarnych, jeansowych spodni.  Zrobił dwa szybkie kroki, po czym zauważył stojącą przed nim choinkę, zmarszczył brwi i spojrzał pytająco na dziewczynę. Widać było, że nie spodobała mu się niespodzianka. Wyminął drzewko oraz dziewczynę i usiadł na sofie, wpatrując się pusto w jakiś punkt.
    -Po co to tu postawiłaś?- Spytał po chwili wskazując głową na choinkę. Nawet nie spojrzał na dziewczynę.
    -Są święta.-Odpowiedziała trochę zmieszana Hermiona.
   -Oh..  przecież wiem, ale mówiłem Ci, że nie obchodzę ich.-Wyjaśnił chłopak i tym razem spojrzał na towarzyszkę, dość zimnym wzrokiem.
    -Ale... ale ja myślałam, że ten jeden raz...-Jąkała się dziewczyna, której zbierały się łzy w oczach, jednak chłopak pozostawał oschły.
     -To źle myślałaś, wyrzuć, spal, zniszcz ją. Nie wiem, pozostawiam to twojej wenie twórczej.-Rzucił na odchodne, po czym wstał z kanapy i udał się w stronę swojego dormitorium. W tym momencie Hermiona nie wytrzymała.
    -Nie nienawidzę Cię! Jesteś zgorzkniałym idiotom, który nie potrafi okazywać uczuć! Cały czas starałam się to znosić, bo miałam nadzieję, że w końcu się przełamiesz! Nie mam zamiaru dalej udawać, ze wszystko jest w porządku! To KONIEC! Rozumiesz?! Chociaż, w sumie, to nigdy nie było początku, bo podobno nie jesteśmy parą!-Odwróciła się napięcie i jednym ruchem różdżki rzuciła spalające na drzewko i wyszła nerwowo z pokoju.
    Chłopak stał przez kilka minut wpatrując się w martwy punkt w pokoju. Był zszokowany taką reakcją i strasznie żałował swojego zachowania. Dopiero teraz dotarło do niego, że jest obojętność, przez te kilka ostatnich dni, mogła ją zaboleć. Spojrzał jeszcze na mały srebrny przedmiot który ukrywał usilnie w dłoni, chwycił Whiskey i wybiegł za wybranką.

__________
Po tylu dniach, postanowiłam chociaż troszeczkę opublikować :P Następna część za kilka dni. :) Mam nadzieję, że jeszcze o mnie pamiętacie i nie zlinczujecie mnie za bardzo za taki przestój! :P

Dziękuję za 33 komentarze pod ostatnim postem, za ponad 24 000 wyświetleń i 34 obserwatorów! Nie wiedziałam, że komukolwiek się to spodoba. Mam nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej. :3


Och, zapomniałam. Mam dzisiaj urodzinki ;P

sobota, 23 marca 2013

Początek Ferii


    Draco nadal stał w swoim dormitorium wpatrując się pusto w drzwi, za którymi przed chwilą zniknęła Hermiona.  Znowu był zszokowany jej zachowaniem, a przede wszystkim  zastanawiał się, kto przyprowadził tu tę dziewczynę!  Przecież Hogwart, zawsze był jednym z najbardziej bezpiecznych miejsc w całym świecie czarodziei,  a teraz ktoś się bezczelnie do niego włamuje. Jednym zaklęciem wyczyścił napis na ścianie i ruszył za dziewczyną. Ona szła spokojnie, jednak lekko chwiejnym krokiem. Nie miał problemów  by ją dogonić, nigdzie się nie śpieszyła. Palce kurczowo zaciskała w pięść.  Łzy spływały jej delikatnie po rozgrzanych policzkach, ale nie płakała.
-Czekaj!- Krzyknął chłopak i złapał ja za ramię, gdy ta przyśpieszała kroku.
-Czego chcesz?! Spytać się, czy wszystko w porządku?! Nie kurwa! Nic nie jest w porządku, kolejny trup w moim życiu! Rozumiesz to Draco? ZNOWU ZABIŁAM!- Wrzeszczała na cały korytarz.
    Blondyn w końcu zatkał jej usta  ręką, bo pewnie zaraz wszyscy  by to usłyszeli i dopiero w tedy, mieliby kłopoty.  Przycisnął do ściany i spojrzał głęboko w oczy, malował się  nich strach i rozgoryczenie.
-Uspokój się, to po pierwsze, bo zaraz wszyscy się dowiedzą. Po drugie, ja też zabiłem, nawet dużo więcej osób od Ciebie i żyję. Nie wpadaj w histerię do cholery jasnej!  Teraz powinniśmy iść do McGonagall i powiedzieć jej o tej dziewczynie.  Jakoś musimy pozbyć się jej z mojej łazienki!
    Jego głos był chłodny i opanowany, każde  słowo, było dla niej jak kubeł zimnej wody.  Hermiona skinęła jeszcze tylko głową i złapała go za dłoń.  Powoli szli w kierunku gabinetu dyrektorki. Całą drogę milczeli. Czuła jak jej dłoń jest spocona, chociaż nadal zimna. Bała się tylko tego, że wyda się cała afera.  Ona trafi do Azkabanu, a Draco razem z nią… Z każdym rokiem, gdy zbliżali się do celu, wszystkie komórki jej ciała coraz bardziej krzyczały, by uciekła.  Co jakiś czas spoglądała na chłopaka, który wydawał się całkowicie spokojny. Co jeszcze bardziej ja denerwowało, jednak kropla potu na jego czole, wynosiła prawdę na zewnątrz. Czy on zawsze musi ukrywać swoje emocje?! To było czasem nie do zniesienia.  Minęli ostatni zakręt i znaleźli się przez przejściem.
-Dra..Draco Ja..Ja nie chcę. Co jeśli ona nam nie uwierzy? Co ty w ogóle jej powiesz?- Wydukała cicho dziewczyna gdy już właśnie mieli wchodzić.
-Nie martw się skarbie, ja to załatwię.
    Gryfonka, nawet nie zdążyła się sprzeciwić, bo chłopak otworzył drzwi i ją wręcz wepchnął do środka.  Jak zawsze, granatowe, okrągłe pomieszczenie, które buchało umiarkowanym chłodem.  Profesorka podniosła wzrok znad jakiś papierów i wręcz ich prześwietliła.  Nadal nie puszczając  dłoni, podeszli bliżej.
-Wy nie na lekcjach? O co chodzi?- Spytała trochę rozdrażniona, że znowu nas widzi, u siebie w gabinecie.
-Jest taka sprawa, bo my byliśmy u Draco w dormitorium i nagle tam w łazience.- Wydukała Hermiona
-Mogę wiedzieć, dlaczego byliście w pokoju, w trakcie zajęć i co tam robiliście?- Wtrąciła się nauczycielka, przerywając dziewczynie.
-No wie pani..-Zaczął chłopak i przypomniały mu się długie, namiętne pocałunki na sofie.- My się całowa…- Powiedział trochę niepewnie.
-Nie kończ.-Przerwała mu profesorka.- Nie chce wiedzieć, co dalej?
-Znalazłammartwądziewczynęwłazience.- Powiedziała  Hermiona na jednym tchu. Chciała to z siebie wyrzucić.
-Na Merlina! Idziemy tam! -Krzyknęła McGonagall, chwytając swoją różdżkę z orzechowego blatu biurka.
Dotarli na miejsce w rekordowym tempie.  Nauczycielka z hukiem otworzyła drzwi do jego dormitorium, była widocznie spanikowana. Za to uczniowie patrzyli wręcz obojętnie w tamtą stronę. Hermiona najwyraźniej się już pozbierała i wrócił jej racjonalny tok myślenia. Chociaż, w sumie, to chyba dopiero teraz ją opuścił. Każdy zdrowy człowiek inaczej by reagował na widok zabitego przez siebie trupa... Jednak czym jest szaleństwo, w tak złym świecie?
~***~
     Z każdym dniem w Hogwarcie robiło się coraz zimniej. Śnieg już nie otulał okolicy, a wręcz ją przegniatał, przynajmniej półmetrową warstwą, Ale słońce pięknie świeciło i wydawało się być dość przyjemnie na dworze. Nauczyciele przystopowali z nauką, co ucieszyło każdego ucznia. Pomimo tego Hermiona i Draco nie mieli zbyt wiele wolnego czasu, dostali szlaban, za tamtą sytuację. Nie dość, że wagarowali (co jest w tej szkole niedopuszczalne), to jeszcze dziwnym trafem znaleźli się przy drugiej zmarłej dziewczynie w  tym roku. Prorok Codzienny hulał w najlepsze. Nikogo już nie dziwiły niewybredne artykuły tp. ,,Draco Malfoy, kontynuuje dzieło Czarnego Pana”, ,,Hermiona Granger przeszła na ciemną stronę”, ,,Hogwart siedzibą morderców”. Niektórzy rodzice chcieli nawet zabrać swoje dzieci, jednak po licznych zapewnieniach McGonagall wybili to sobie z głowy. Na razie było tu dość spokojnie, nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się od ponad miesiąca, gdy to Hermiona i Draco wylądowali na dywaniku gdy spacerowali nocą po błoniach i nakrył ich woźny. Artykuły w proroku nie przysporzyły gryfonce przyjaciół, chociaż wszyscy wiedzieli, że po prostu Skeeter szuka nowego tematu, to woleli dmuchać na zimne. Dziewczyna była okrążana przez wszystkich z odległości przynajmniej 2 metrów.  Na lekcjach (o dziwo!) siedziała cicho, nawet ode chciało jej się nauki. Co prawda, zadania domowe odrabiała, ale nie wychylała się jak to miała w zwyczaju. Jedynie Ginny i Harry nadal pozostawali jej wierni i ignorowali zachowanie innych. Jednak nadal z dezaprobatą w oczach patrzyli na jej związek, ze ślizgonem, który niestety na razie stał w miejscu. Kilka razy chłopak pocałował ją publicznie, ale na pytania czy Hermiona jest jego dziewczyną, odpowiadał przecząco. Bardzo to ją dołowało, jednak nigdy mu o tym nie powiedziała, nie zebrała jeszcze w sobie tyle odwagi.  Teraz w Howarcie było przerażająco pusto. Wszyscy powyjeżdżali na święta do domów. Harry i Ginny, próbowali namówić Granger, by pojechała z nimi do Nory, ale ona nie miała na to ochoty. Jedyne co jej pozostawało, to spędzić Boże Narodzenie w szkole. Nie był to, aż taki czarny scenariusz, bo pewien blondyn, ze Slytherinu miał te same plany.  Ojciec w Azkabanie i niezbyt dobre stosunki z matką, na pewno nie były dobrym powodem dla powrotu do Malfoy Manror.

Tajemniczy X, dał gryfonce pozorny spokój. Ta jednak nadal była podenerwowana i całkiem serio przyjmowała wiadomość, o ich spotkaniu.
-Święta są do kitu.- Stwierdził Draco.
Oboje byli w pokoju wspólnym ślizgonów. Chłopak siedział na skórzanej kanapie, a dziewczyna leżała obok, z głową na jego kolanach.
-To, że twoja rodzina, była patologiczna, nie znaczy, że święta są do dupy.-Odpowiedziała oburzona Hermiona i poczuła jak naprężają mu się mięśnie, na wzmiankę o rodzicach.
-Takie usilne wmawianie ludziom kiedy mają być szczęśliwi. Cały rok mogą być wrednymi idiotami, a w ten ,,szczególny” okres mają być dla siebie mili… Bez sensu.
-Ty nawet w ten ,,szczególny okres”, jesteś wrednym idiotom.-Zauważyła gryfonka, parodiując przy tym jego głos. –Teraz niestety muszę już lecieć, zaraz cisza nocna.
-Śpij dzisiaj u mnie.-Dziewczyna spojrzała na niego jak na głupka.-Przecież są ferie. Nikt nie sprawdzi.
-Mamy już dość kłopotów, McGonagall śledzi każdy, nasz krok.-Wstała i chwyciła swoją torbę.-Poza tym, przecież podobno nie jestem twoją dziewczyną.-Wysyczała, po czym zniknęła w przejściu.


___________________________
 Nie jestem z tego zadowolona, w ogóle nie mam weny. Przepraszam. :< Macie zgodę, na moje publiczne ukamieniowanie... Za to obiecuje, że mam już plan na święta, nie będą zbyt przytulne..


3x zapraszam!
Zapraszam do zakładki Córka Lucyfera ! Jest tam opis, mojego nowego opowiadania!
Zapraszam na blog mojej koleżanki, Magia jest w każdym z nas! Dopiero zaczyna i wasze komentarze, na pewno jej pomogą. :*
Zapraszam do komentowania!

piątek, 22 marca 2013

The Versatile Blogger

Dziękuję za nominację Lady Charlotte i Carino !

ZASADY:

1. Podziękować nominującemu na jej/jego blogu.
2. Ujawnić siedem faktów o sobie.
3. Nominować 10 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
4. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanego bloga


7 FAKTÓW O MNIE (ciężko było xD)
1. Mieszkam w nie tak małej miejscowości, jednak ,,pośród lasów".
2. Moim marzeniem jest wydanie książki, którą z resztą zaczynam pisać. xD
3. Mam 7 rodzeństwa!!! (Na szczęście)Chociaż, mieszkam tylko z jednym, młodszym bratem.
4. Kocham czytać książki, moje trzy ulubione to: Krwawy Fiolet, Pamiętniki Wampirów, Trylogia Czasu.
5. Mam biblijne imię, które jest dość rzadko spotykane, przez co ludzie często je mylą =.=. *Estera*
6. Kocham podróżować, kolejnym moim marzeniem jest postawienie nogi, na każdym z kontynentów.
7. Jestem wesoła i bardzo otwarta, przez co czasem wręcz naiwna. Nie przepadam za dziećmi, ale zwierzęta bardzo kocham.


10 NOMINOWANYCH PRZEZE MNIE BLOGÓW <niestety, nie czytam, aż tylu blogów>
http://dramione-lovers.blogspot.com
http://nowy-hogwart.blogspot.com/
http://magia-jest-w-kazdym.blogspot.com/ [szczególnie zapraszam na ten blog, dziewczyna dopiero zaczyna!]
http://dramioneblo.blogspot.com/
http://beyondshadowsdramione.blogspot.com/
http://draco-miona.blogspot.com/

__________
Korzystając z okazji, na razie nie mam weny... Postaram się dodać następny rozdział do końca tygodnia!

poniedziałek, 18 marca 2013

Uzależnienie i krwawa śmierć.

    Pierwszy dzień w szkole, po przerwie, był dla Hermiony serią niepowodzeń. Na każdej lekcji, obrywała za nieuzupełnione braki. Wpatrywała się tylko pusto w przestrzeń. Nie umiała się skupić na żadnym zadaniu. Wszystkie słowa wypowiadane przez nauczycieli były niezrozumiałe, jakby w innym języku. Niby je słyszała, jednak nie docierał do niej ich sens. W jej umyśle nadal zakotwiczony był widok wykrzywionej w bólu twarzy, tego mężczyzny. To wszystko działo się tak szybko, a teraz ona odtwarzała sobie to w zwolnionym tempie. Klatka po klatce, mogła zaobserwować każdy szczegół. Od kropli potu na jego czole, do plamy brudu na koszulce. To było takie uporządkowane, chociaż spontaniczne, to wyglądało jakby było gdzieś już dawno, bardzo dobrze zaplanowane. Jakby już ktoś inny wydał werdykt w tej sprawie. Znała już ten cały scenariusz na pamięć, każdy ruch, hałas. Jak ulubiona bajka z dzieciństwa, którą czytali Ci rodzice. Wiesz co się zaraz wydarzy, jednak nadal chcesz jej słuchać.
   Teraz dziewczyna siedziała na Transmutacji, obok niej była Ginny, która pilnie słuchała, albo przynajmniej bardzo dobrze udawała. Hermiona ślepo wpatrywała się w pierwszy śnieg, który zagościł w Hogwarcie. W tym roku, bardzo późno rozpoczęła się zima. Dopiero pod koniec listopada.  Lekko otulała wszystkie dachy i pokrywała lekko zamarzniętą ziemię. Nadawała wszystkiemu nieodpartego uroku. W końcu, po tak fatalnej jesieni, można było odsapnąć od deszczu i błota. Wszystko wyglądało jakoś tak, czyściej?
    -Może Panna Granger?- Z jej rozmyślań, wyrwał ją chłodny i trochę zdenerwowany głos McGonagall.
   -Hm..?-Wymamrotała zdezorientowana dziewczyna, a każda para oczu w tej klasie wpatrywała się w nią z zaciekawieniem.
   -Hermiono, znowu nie uważasz na lekcjach! Rozumiem, że jesteś przejęta śmiercią rodziców.,  po Jednak musisz chociaż się starać wrócić do normalności!
   -Ja nic nie muszę!- Krzyknęła dziewczyna, po czym chwyciła drżącą ręką torbę i wybiegła z pomieszczenia, głośno przy tym trzaskając drzwiami.
     Znowu ktoś mówi jej co powinna, a czego nie powinna. Czy ona nie może czasem zrobić czegoś po swojemu?! Biegła w stronę lochów. Musiała porozmawiać z Draco o tym tajemniczym liście. Musiała po prostu z kimś pogadać, a on był ostatnio jedyną osobą, która mogła ją zrozumieć. Każdy w tym momencie uznał by ją za wariatkę i poradził wizytę u magomedyka. To właśnie w nim kochała, tak kochała, nigdy nic od niej nie oczekiwał. Był z nią niezależnie od wszystkiego. Mogła powiedzieć mu wszystko, a on zrozumiał. Czasem zastanawiała się, czy to po prostu nie zależy od tego, że on ma wszystko gdzieś. Jednak jakaś cząstka jej samej żyła nadzieją, że zależy mu na niej. Nawet nie tyle, że ona tego chciała, ona tego potrzebowała. Potrzebowała czuć się mu potrzebna, chciała by on był od niej tak samo uzależniony jak ona od niego. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mu może na niej nie zależeć. Jak jakaś cholerna heroina, która zawładnęła jej umysłem i ciałem. Jeden korytarz, drugi, trzeci.. Jedne schody, drugie trzecie… Dotarła na miejsce. Usiadła na lodowatej posadzce, przed salą od Eliksirów, a jej ciało przeszedł zimny dreszcz. Pierwsza sekunda, druga, trzecia… Czekała na niego w myślach odtwarzając sobie po raz 1000 dzisiaj, tą samą scenę. Ciągle i ciągle. Coraz głębiej zakorzeniała to w sobie, przyzwyczajała się do świadomości morderstwa. Nie było to dla niej już tak abstrakcyjne jak kiedyś. Tak jak na początku widziała tam inną dziewczynę z różdżką. Teraz wiedziała i przede wszystkim czuła, że to była ona i, że to były jej czyny.  Drzwi obok otworzyły się z wielkim hukiem i na korytarzu rozpełzł się tłum uczniów, którzy wydawali się nie widzieć dziewczyny. Ta wstała jak oparzona, panicznie wyszukując blond włosów wśród tylu głów. Jej krew coraz szybciej pulsowała, chociaż dla niej każde uderzenie serca trwało wieczność. Bum... Bum... Bum... Wszyscy już wyszli z klasy, a ona nadal go nie dostrzegała. Powoli traciła nadzieję, gdy nagle poczuła chłód  jego dłoni na swojej tali. Odwróciła się gwałtownie i bez zastanowienia rzuciła się w jego ramiona, wiedziała, że tego dotyku nie pomyliłaby z niczym innym. Był dla niej jak zbawienie. W tym momencie czuła wstyd, że pozwoliła sobie na chwile braku kontroli, która jednak wystarczyła, by móc w takim stopniu się od niego uzależnić. To było do niej tak bardzo niepodobne. Chociaż, w sumie, to ona ostatnio w żadnym calu nie przypominała samej siebie. Chłopak był widocznie zdziwiony jej nagłą reakcją, ale było to raczej pozytywne zaskoczenie. Również się w nią wtulił, a ta po chwili się oddaliła i uniosła brodę by spojrzeć mu w oczy. Były dla niej jak zawsze nieodgadnione. Miała wrażenie, że one po prostu są puste i odbijają tylko to co ona chce widzieć. Draco za to, momentalnie wyczuł jej niepokój i nie zważając na sporą grupkę gapiów, która się  wokół nich zgromadziła, pocałował ją delikatnie w usta. Co zaowocowało szeptami wśród tłumu i oczywiście oddaniem czułości przez dziewczynę. W tym momencie ich ciała przybrały tą samą temperaturę, jakby się stapiały. Ona zazwyczaj gorąca, on jak zawsze lodowaty, teraz dzieliło ich tak niewiele.
   -Co się stało?- Spytał chłopak rzeczywiście przejęty, gdy się od siebie odsunęli. Hermionie spadł kamień z serca, bo poczuła, że jednak w głębi serca jest dla niego ważna.
   Chciała coś powiedzieć, jednak nic nie potrafiła z siebie wykrztusić. Ruszała tylko ustami, ale żaden dźwięk się z nich nie wydobywał.  Chłopak zamknął jej usta palcem wskazującym, w geście milczenia i chwycił jej ręką ciągnąc jeszcze głębiej w odmęty zamku. Powietrze stawało się coraz bardziej wilgotne i zimne, a na jej ciele pojawił się dreszcz. W końcu stanęli przed kamienną ścianą. Draco podał hasło które brzmiało ,,Władca Slytherinu". Ukazało się przed nimi strasznie ciemne pomieszczenie. Nic nie było w nim widać, jedynie czuć można było chłód. Chłopak jednak bardzo dobrze znał ten teren, skrzętnie się tam poruszał, ciągnąc za sobą Granger. Już po chwili stanęli przed następnym przejściem. Tym razem weszli do bardziej przytulnego i przede wszystkim jaśniejszego pomieszczenia, które było jego dormitorium. Wyżłobione węże na ścianach. Dwa zielone łóżka z obszernymi baldachimami i skórzane, czarne sofy. Chłopak podszedł do jednej z szafek i wyciągnął z niej dwie szklanki. Po chwili rozmyślenia, jednak je schował i wziął zamiast nich dwie butelki ognistej. Podczas gdy Hermiona usiadła na jednej z kanap. Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o oparcie i zamknęła ocy. Nagle poczuła, że obok niej siada Malfoy. Otworzyła oczy i chwyciła jedną z Whiskey, po czym wzięła kilka dużych łyków.
   -Mów.-Powiedział rozkazującym tonem chłopak i również napił się trunku.
    Gryfonka wyjęła drżącą ręką list, ze swojej torby i pokazała mu go. Chłopak szybko przeczytał wszystko, a na jego twarzy malowało się nieskrywane zdziwienie. Patrzył na nią pytająco, ta jednak tylko wzruszyła ramiona i upiła kolejne łyki.
   -Boisz się?-Spytał chłopak po chwili.
   -Nie wiem, czy mam czego.-Odpowiedziała obojętnie.
   -Hehe Kto by pomyślał. Wspaniała kujonka ze Złotej Trójcy Gryffindoru, zabiła człowieka i nikomu o tym nie powiedziała. Do tego teraz siedzi w dormitorium Slytherinu i pije ze ślizgonem..-Zaśmiał się lekko chłopak, a na jego twarz wpełzł  drwiący uśmieszek.

  -Tamtej Hermiony już dawno nie ma kochanie.- Dziewczyna upiła jeszcze jednego łyka alkoholu po czym rzuciła butelką w ścianę, a ta rozbiła się na milion drobnych kawałeczków. Po tapecie spływała złocista whiskey.
  -I bardzo dobrze…-Draco odłożył swoją Ognistą na stolik obok, bał się, że skończy tak jak poprzednia. Chłopak pochylił się nad towarzyszką, po czym zaczął namiętnie całować. Nie przejmowali się, że mają teraz inne lekcje. Nie liczyło się nic prócz nich samych. Byli egoistami jakich mało. W ogóle teraz dziewczyna miała cholerną ochotę rzucić szkołę. Tyle, że na obecną chwilę, nie miała jakichkolwiek pomysłów na przyszłość. Jej marzenia o byciu Aurorem, czy nauczycielem w Hogwarcie, odpadają w przedbiegach. Chyba tylko w Ministerstwie znalazło by się dla niej miejsce. Jak Lucjusz Malfoy, mógł tam pracować, to ona tym bardziej. Czuła, że nie pasuje do niczego.
    Gdy pocałunki się skończyły ona powoli wstała i poszła w kierunku drzwi, które jak przypuszczała prowadziły  do łazienki. Chwyciła rozgrzaną dłonią lodowatą, mosiężną klamkę. One otworzyły się ze skrzypieniem, a na drewnianą posadzkę dormitorium wylała się gęsta, czerwona krew. Dziewczyna zaniemówiła wpatrywała się w osłupieniu w wykafelkowane pomieszczenie. W śnieżnobiałej wannie, leżała blada dziewczyna o jasno brązowych włosach. Po szyję we własnej krwi. Oczy miała szeroko otworzone i patrzyła wprost na nią.
    -Co do kurwy..?-Hermiona usłyszała za sobą niski głos Draco, który również był oszołomiony.
    Na ścianie poprzybijane były, odwrócone róże. Jedna obok drugiej. Ich pąki były umazane krwią,, która swobodnie spływała w dół ściany. Nad nimi był wielki napis również umazany krwią- ,,Powodzenia”.  Granger odwróciła wzrok i wtuliła się w koszulkę chłopaka. Dlaczego to wszystko musiało spotykać akurat nią? Dlaczego ten pieprzony psychopata uwziął się akurat na nią! Przecież, było tyle różnych innych osób w Hogwarcie, którzy również byli zdolnymi czarodziejami! Łzy delikatnie spływały po jej polikach i zatrzymywały się na jego bluzce, ale nie płakała. Zachowała spokój.
     -Pro….proszę, za.. zabij mnie.-Wymamrotała nagle dziewczyna, która leżała w wannie. Oboje spojrzeli na nią jeszcze bardziej zdziwieni.
    -Pro….proszę, za.. zabij mnie.- Powtórzyła, a z jej oczu popłynęły gorzkie łzy.
    Hermiona bez wahania wyjęła różdżkę i krzyknęła.
   -Avada Kedavra!-Z końca patyka uniósł się zielony promień, który trafił dziewczynę. W pierwszym momencie jej twarz wykrzywiła się  w bólu, by potem łagodnie opaść. Granger podeszła do niej, a jej buty na lekkim obcasie pluskały się w cieczy. Dwoma palcami opuściła jej powieki, na którym ukazał się napis.- ,,Brawo”. Gdy tylko to zobaczyła, poczuła gorycz w sercu, że znowu to zrobiła. Znowu odebrała komuś życie…